Tagged: szkolnictwo wyższe

Seminarium Nowe Otwarcie Uniwersytetu

Zapraszamy na spotkania seminaryjne dotyczące społeczno-kulturowych uwikłań i problemów współczesnego uniwersytetu. Seminarium jest kontynuacją refleksji rozpoczętej podczas serii spotkań dyskusyjnych oraz ogólnopolskiej konferencji pod szyldem „Nowe Otwarcie Uniwersytetu”. 23 kwietnia 2013 roku rusza druga edycja seminarium.

W programie proponujemy przede wszystkim teksty z zakresu filozofii społecznej, filozofii nauki, socjologii wiedzy, socjologii środowisk naukowych, antropologii społecznej, etnografii laboratorium, pedagogiki społecznej. Jesteśmy jednak otwarci na modyfikowanie pomysłów na zajęcia pod wpływem zainteresowań uczestników, także na propozycje kolejnych zajęć.

Będziemy spotykać się we wtorki o 18:00, raz na dwa tygodnie, w Warszawie, w lokalu Państwo/miasto na ul. Andersa 29 (przystanek „Muranowska”, 2 przystanki tramwajem lub 10 min spacerem od Metra Ratusz; kilka przystanków autobusem linii 116, 222 lub 503 spod bramy UW).

Każde spotkanie zaczyna się od 25 min. wprowadzenia, lub od 20 min. wprowadzenia i 15 min. głosu gościa-specjalisty/ki.

Proponowane przez nas lektury są podzielone na: „podstawowe“, których przeczytanie jest niezbędne dla pełnego uczestniczenia w seminarium, lektury „uzupełniające“ zagadnienia o kolejne konteksty lub narzędzia analityczne; wreszcie, lektury „uskrzydlające“, które proponujemy zainteresowanym dla dalszego pogłębienia tematu.

Prosimy o zgłoszenie chęci udziału w seminarium na adres noweotwarcie2011@gmail.com. Dzięki temu będziemy mogli Państwu wysłać lektury na kolejne seminaria w formacie PDF oraz ewentualnie dodatkowe informacje organizacyjne dotyczące seminarium.  Będziemy wdzięczni za podanie w zgłoszeniu informacji o Państwa afiliacji akademickiej, miejscu studiowania lub pracy (jeśli ma ona pewien związek z tematyką seminarium).

Poniżej pełny program tegorocznego seminarium. Program w formacie pdf tutaj. Strona lokalu Państwo/miasto tutaj.

SEMINARIUM 2012/2013
PROGRAM

23.04
Co to jest autonomia uniwersytetu?

wprowadzenie i moderacja: Dominika Michalak

O autonomii uniwersytetu mówi się dużo i niejasno. Na czym właściwie polegać ma niezależność akademii?  Od czego uniwersytet powinien się uniezależniać? Jak uzasadnić autonomię? Odpowiedzi będziemy szukać tutaj:

Lektury podstawowe:

Immanuel Kant, Spór fakultetów, Przedmowa i rozdz. I-IV, dowolne wydanie, czyli np. Wydawnicwto Rolewski, Toruń 2003, ss. 45-79. [34 str.]

Wilhelm von Humboldt, Organizacja instytucji naukowych [w:] B. Andrzejewski, Wilhelm von Humboldt, PW Wiedza Powszechna, Warszawa 1989, ss. 240-250. [11 str.]

Jürgen Habermas, J. i J. R. Blazek, The Idea of the University: Learning Process, New German Critique 1987, nr. 41, ss. 3-22. [20 str.]

Lektury uzupełniające:

Pierre Bourdieu, Homo Academicus, Stanford UP, California 2006, rozdz. II The Conflict of Faulties, ss. 38-72. [37 str.]

Osmo Kivinen,  Priviledges of Universitas Magistrorum et Scolarium and their Justification in Charters of Foundation from the 13th to the 21st Centuries, Higher Education 2006, nr. 52, ss.185-213. [29 str.]

7.05
Spór o umysły amerykańskich studentów

wprowadzenie i moderacja: Dominika Michalak

Wprowadzenie w życie akcji afirmatywnej na uniwersytetach oraz nieco późniejsze próby realizacji postulatów akademickiej lewicy dotyczących „umiędzykulturowienia” programów nauczania spotkało się z ostrą krytyczną reakcją wielu czołowych amerykańskich intelektualistów. Alana Blooma Umysł zamknięty to pierwsza i do tej pory najgłośniejsza z tych reakcji. Główna myśl tej książki – myśl, że międzykulturowość w programach nauczania oznacza barbaryzację humanistyki – wyznaczyła linię frontu w tzw. wojnach o kanon (sporach pomiędzy multikulturową lewicą a konserwatywnymi obrońcami zachodniego kanonu). Teksty Marthy Nussbaum i Richarda Rortyego pozwalają tych linii wykreślić jeszcze kilka, oferując nieco inne spojrzenie na zachodnie dziedzictwo i akademicką lewicę.

Lektury podstawowe:

Jerzy Szacki, Przedmowa do wydania polskiego, w: Martha C. Nussbaum, W trosce o człowieczeństwo: klasyczna obrona reformy kształcenia ogólnego, Wyd. DSH, Wrocław 2008, ss. 9-23 [15 str.]

Martha C. Nussbaum, Not for Profit: Why Democracy Needs the Humanities, Princeton UP, Princeton-Oxford 2010, rozdz. I i II, ss. 1-26 [26 str.] (zachęcamy do pozostałych, zwłaszcza VI).

Lektury uzupełniające:

Allan Bloom, Umysł zamknięty: o tym, jak amerykańskie szkolnictwo wyższe zawiodło demokrację i zubożyło dusze dzisiejszych studentów, Zysk i S-ka,  Poznań 1997, część III, rozdz. 3 Filozofia a społeczeństwo obywatelskie, ss. 305-319. [15 str.]

Richard Rorty, Spełnianie obietnicy naszego kraju, Wyd. Nauk. UMK, Toruń 2010, rozdz. 3 Lewica kulturowa, ss. 89-115. [27 str.]

21.05
Niewspółmierne kariery edukacyjne

wprowadzenie i moderacja: Piotr Szenajch

Edukacyjne trajektorie kształtowane są na długo zanim student przekroczy mury akademii. Odziałuje też na nie o wiele więcej społecznych i kulturowych czynników niż same instytucjonalne praktyki systemu szkolnictwa. To seminarium chcemy poświęcić problemowi nierówności edukacyjnych. Zastanowimy się nad tym, w jaki sposób system edukacji sprzyja dziedziczeniu pozycji społecznej. Czy szkoły znajdują nam miejsce w społeczeństwie?  Czy wychowują do awansu czy raczej stopniowo oswajają z porażką? Czy uniwersytet może być miejscem, w którym nierówności się wyrównuje? Pytania te zadamy w kontekście gwałtownych przemian w polskiej edukacji po 1989 roku.

Lektury podstawowe:

Do wyboru dwa z trzech poniższych tekstów:

Przemysław Sadura, Szkoła i nierówności społeczne, Raport Fundacji AMICUS Europae, http://www.feswar.org.pl/fes2009/pdf_doc/raport-3.pdf [27 str.]

Alicja Sadownik, Obraz systemu oświaty, codzienności szkolnej i własnej kariery edukacyjnej w narracjach uczniów zawodowej szkoły specjalnej i prestiżowego liceum [w:] A. Mięczkowska-Christiansen; P. Mikiewicz (red.), Idee – Diagnozy – Nadzieje : szkoła polska a idee równości, Wyd. Nauk. DSW, Wrocław 2009, ss. 171-204 [35 str.]

Tomasz Szkudlarek,  Edukacja i konstruowanie społecznych nierówności, [w:] Fenomen nierówności społecznych, red. J. Klebaniuk,  Eneteia – Wydawnictwo Psychologii Kultury, Warszawa 2007, ss. 31-52 [22 str.]

Lektury uzupełniające:

Burton R. Clark, The „Cooling-Out” Function in Higher Education, The American Journal of Sociology 1960, nr 6, tom 65, ss. 569-576.  [8 str.]

Pierre Bourdieu, Jean-Claude Passeron, Reprodukcja: elementy teorii systemu nauczania, przeł. Elżbieta Neyman, Wyd. Naukowe PWN, Warszawa 2006, rozdz. 3, Eliminacja i selekcja, ss. 231-276. [46 str.]

Lektury uskrzydlające:

Richard Sennett, Szacunek w świecie nierówności, przeł. Jan Dzieżgowski, Muza, Warszawa 2012.

Erving Goffman, Cooling the mark out. Some Aspects of Adaptation to Failure, Psychiatry  1952, tom XV, ss. 451-463; http://www.tau.ac.il/~algazi/mat/Goffman–Cooling.htm [13 str.]

4.06
Indywidualistyczne oko naukowca

wprowadzenie i moderacja: Piotr Szenajch

Opisy mechanizmów działania pola naukowego i procesów konstruowania odkrycia naukowego dokonane przez Ludwika Flecka, Floriana Znanieckiego, Thomasa Khuna czy Pierre’a Bourdieu; z drugiej zaś strony refleksja o dyskursywnym charakterze wytwarzania wiedzy naukowej – wydawały się ostatecznie rozprawiać z naiwnym indywidualizmem w myśleniu o nauce. Jednak indywidualizm taki wydaje się dziś w najlepsze zarządzać polskimi dyskusjami o nauce i szkolnictwie wyższym. Zawiaduje także językiem polskich reformatorów, którzy chcą wspomagać publicznymi środkami jedynie „najlepszych”, „najzdolniejszych” , „utalentowanych”, „diamentowych” nie bacząc na społeczne pochodzenie i uwarunkowanie kompetencji, o których mówią. Celem spotkania będzie przypomnienie pewnych wątków z dyskusji o późnonowoczesnym indywidualizmie. Zastanowimy się na jakie sposoby wątki te wciąż oddziałują na myślenie o uniwersytecie, wspierają nie tylko  oświeceniowo-romantyczną wizję naukowca jako autonomicznego poznającego podmiotu obdarzonego geniuszem i misją, ale też na przykład “metodologiczny indywidualizm” części nauk społecznych.

Lektury podstawowe:

Mary Douglas, Risk and Blame. Essays in cultural theory.  Routledge, London and New York, 1996, rozdz. Thought style exemplified: The idea of the Self, ss. 211-234 oraz wstęp, ss. ix-xii. [28 str.]

Pierre Bourdieu, Medytacje pascaliańskie, przeł. K Wakar, Oficyna Naukowa, Warszawa 2006, rozdz. 2, podrozdz. Moralizm jako egoistyczny uniwersalizm, ss. 94-105 [12 str.]

Lektury uzupełniające:

Charles Taylor, Źródła podmiotowości, Wyd. Nauk. PWN, Warszawa 2001, rozdz. Zwrot ekspresywistyczny, ss. 677-683, 690-701, 718-721  [23 str.]

C. B. Macpherson, The Political Theory of Possesive Individualism. Hobbes to Locke, Oxford University Press, London Oxford, New York 1962, rozdz. Possessive Individualism and liberal democracy, ss. 263-277. [15 str., clue na pierwszych 3 stronach]

Lektury uskrzydlające:

Pierre Bourdieu, Medytacje pascaliańskie, przeł. K Wakar, Oficyna Naukowa, Warszawa 2006, rozdz 2. Trzy formy błędu scholastycznego, ss. 73-120. (cały rozdział) [48 str.]

Robert N. Bellah, Richard Madsen, Wiliam M. Sullivan, Ann Swindler, Steven M. Tipton, Skłonności serca. Indywidualizm i zaangażowanie po amerykańsku, WAiP, Warszawa 2007, rozdz. Indywidualizm, ss. 263-292 [30 str.]

18.06

Temat ostatniego seminarium uległ zmianie. Dyskutowany tekst B. Jessopa został przesłany uczestnikom poprzednich spotkań. Pozostałych ewentualnych zainteresowanych (lekturą i uczestnictwem w seminarium) prosimy o kontakt mailowy. 

Normy versus fakty. W jaki sposób przekuć wiedzę o tym, co jest, na to, co być powinno (czyli na przykład na treść przepisów prawa)?

wprowadzenie i moderacja: Magdalena Małecka

Dyskusje na temat wprowadzania zmian w prawie, reform określonych sfer życia społecznego, na ogół toczone są w oparciu o założenie, że prawo wpływa na rzeczywistość społeczną. Tymczasem filozofowie od dawna problematyzują zagadnienie relacji między normami a faktami.

Sformułowanie poglądu, że z faktów nie można (w drodze rozumowań) wyprowadzić norm, przypisywane jest Davidowi Hume’owi. Sam pogląd zaś znany jest w filozofii jako ‘gilotyna Hume’a’. Chciałabym przybliżyć uczestnikom seminarium dyskusję toczoną na temat relacji między normami a faktami w filozofii moralnej oraz w filozofii prawa. Przede wszystkim jednak pragnę wskazać na aktualność tego zagadnienia w refleksji nad działaniami prawodawczymi nowoczesnych państw, które nieustannie stanowią prawo, z jednej strony odwołując się do wiedzy na temat faktów, z drugiej zaś usiłując wpływać na fakty (w szczególności na zachowania adresatów norm). Czyżby zatem problem był pozorny? A może praktyka polityczna i prawodawcza oparta jest na łatwych do podważenia założeniach? I czy mamy powody, aby się tym, jako osoby, którym bliska jest sprawa reformy uniwersytetu, przejmować?

Lektury podstawowe:

Lech Morawski, Główne problemy współczesnej filozofii prawa. Prawo w toku przemian, rozdz. III, Warszawa 2003, ss. 79-118. [40 str.]

David Hume, Traktat o naturze ludzkiej, t. II, Warszawa 1963, ss. 258-259. [2 str.]

Lektury uzupełniające:

Jürgen Habermas, Between facts and norms, rozdz. I, The MIT Press 1996, ss. 1-41. [41 str.]

Ronald Dworkin, Biorąc prawa poważnie, rozdz. I, Warszawa 1998, ss. 19-41 [24 str.]

Richard Posner, The problems of jurisprudence, rozdz. 12, Harvard University Press 1990, ss. 353 – 392  [40 str.]

Lektury uskrzydlające:

Hans Kelsen, Pure theory of law, University of California Press 1967, ss. 30-54, 70-100, 198-214.  [95 str.]

Rok akademicki 2013-2014
wstępne propozycje kolejnych spotkań:

Dyskretny urok Ameryki

wprowadzenie i moderacja: Anna Klimczak

Dla uzupełnienia dyskusji o amerykańskim uniwersytecie, chcielibyśmy porozmawiać o amerykańskim społeczeństwie. Atrakcyjność amerykańskiego modelu życia społecznego została ostatnio podważona przez ruch Occupy i mocno nadszarpnięta przez kryzys ekonomiczny. Choć Ameryka więcej obiecuje, niż spełnia, to wciąż uwodzi. Dla wielu polityków stanowi pozytywny punkt odniesienia i wzór do naśladowania. Na czym polega fenomen amerykańskiego społeczeństwa? Odpowiedzi poszukamy w lekturach:

Lektury podstawowe:

Robert N. Bellah, Richard Madsen, Wiliam M. Sullivan, Ann Swindler, Steven M. Tipton, Skłonności serca. Indywidualizm i zaangażowanie po amerykańsku, WAiP, Warszawa 2007 (fragmenty)

Robert D. Putman, Ciemna strona kapitału społecznego, [w:] Samotna gra w kręgle, WAiP, Warszawa 2008, ss. 573-594.

Charles Reich, Zieleni się Ameryka, Książka i Wiedza, Warszawa 1976, (fragmenty)

Lektury uzupełniające:

Teresa Hołówka, Delicje ciotki Dee, Prószyński i S-ka, 1994.

Maria Ossowska, Klasyczny model moralaności mieszczańskiej: Beniamin Franklin, [w:] Moralność mieszczańska, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wydawnictwo PAN, ss. 74- 101

Czy pragniemy Maja?

wprowadzenie i moderacja: do ustalenia

Marzenie o uniwersytecie zaangażowanym i społecznie odpowiedzialnym często wiąże się z nostalgią za słynnymi wydarzeniami Maja 1968, a zwłaszcza za silnie kojarzonymi z tymi wydarzeniami formami protestu i demokracji bezpośredniej. O wydarzeniach majowych i ich “dziedzictwie” napisano wiele tomów, jednak w Polsce, zwłaszcza wśród młodszych uczestników społeczności akademickiej, refleksja ta jest znana w niewielkim stopniu.

Na seminarium chcemy zaprosić historyków i specjalistów innych dziedzin, którzy zajmują się i interesują Majem’68. Temat ten może zostać rozpisany na więcej niż jedno spotkanie seminarium. Poniżej kilka propozycji lektur – do ustalenia.

Paul Berman, Opowieść o dwóch utopiach, Ewolucja polityczna pokolenia ’68, przeł. Piotr Nowakowski, Universitas, Kraków 2008, rozdz. Moralny profil pokolenia baby boomu, ss. 18-114.

Pierre Bourdieu, Moment krytyczny (fragment Homo academicus), przeł. Maciej Gdula, Krytyka Polityczna nr 6, ss. 66-92

Clauss Offe, Rok 1968 trzydzieści lat później. Cztery hipotezy o historycznych następstawach ruchu studenckiego, przeł. Marcin Miłkowski, Krytyka Polityczna nr 6, ss. 126-131.

Raymond Aron, Widz i uczestnik: z Raymondem Aronem rozmawiają Jean-Louis Missika i Dominique Wolton przeł. Adam Zagajewski, Czytelnik, Warszawa 1992, rozdz. Lewica zmienna i niezmienna. Maj 1968, ss. 245-266.

Vincent Descombes, To samo i inne. Czterdzieści pięć lat filozofii francuskiej 1933-1978, Spacja, Warszawa 1997.

Kim są doktoranci?

Dominika Michalak, Anna Klimczak, Piotr Szenajch, Magdalena Małecka

Jest ich w Polsce ponad 37 tysięcy, około trzynastokrotnie więcej niż na początku lat dziewięćdziesiątych. Wszystko wskazuje na to, że będzie ich przybywać. Kim są doktoranci? Co ich łączy, a co dzieli? Co ich popchnęło na studia doktoranckie?

Pokaz The PhD Movie i debata o doktorantach NOU

W poszukiwaniu odpowiedzi na te pytania pod koniec kwietnia zorganizowaliśmy dyskusję o młodych polskich uczonych. W roli komentatorów zaprosiliśmy dr hab. Małgorzatę Jacyno i dr Izabelę Wagner z Instytutu Socjologii UW, Dorotę Kondiuch z Rady Samorządu Doktorantów SWPS oraz Magdalenę Osial z Samorządu Doktorantów UW i Wydziału Chemii UW. Na dobry początek wyświetliliśmy „The PhD Movie”, film o doktorantach nakręcony przez nich samych na podstawie bijącego rekordy popularności wśród doktorantów komiksu – o doktorantach, oczywiście. Nie znaleźliśmy na nasze pytania ostatecznej odpowiedzi, ani nawet takiej, która zadowoliłaby wszystkie strony. W dyskusji pojawiło się jednak wiele niebanalnych interpretacji doktoranckiego losu i ujawnił się przynajmniej jeden zasadniczy środowiskowy podział.

Zanim pokrótce wszystko to omówimy, śpieszymy wyjaśnić, że uczestnicy spotkania uznali za bezdyskusyjne, iż być doktorantem raczej się nie opłaca i nie zawsze jest przyjemnie. W każdym razie, nie było na sali chyba nikogo, kto zechciałby potwierdzić diagnozę Jana Hartmana, zgodnie z którą doktorantom żyje się jak „pączkom w maśle“. Nie staraliśmy się prostować ponurego przekonania o sytuacji doktorantów, bo wedle naszej wiedzy większość z nich nie ma stypendiów, a ci, którzy mają, przeważnie otrzymują je w minimalnej wysokości tysiąca i kilkudziesięciu złotych „w zamian“ za obowiązki dydaktyczne. Doktorat poprawia sytuację na rynku nielicznym i w niewielu dziedzinach, zaś ceną naukowego tytułu, oprócz rozmaitych materialnych wyrzeczeń, jest parę dodatkowych lat w niedorosłości – doktoranci, choć całkiem łebscy i pod trzydziestkę, wciąż na dobrą sprawę są jak uczniowie w szkole.

Czy doktoranci są subkulturą?

Co łączy doktorantów? Małgorzata Jacyno, socjolożka kultury, komentując międzynarodowy sukces The PhD Movie zasugerowała, że doktoranci przypominają subkulturę: mają swoje anegdoty, specyficzną wrażliwość, styl bycia, a teraz również – swój komiks i film fabularny. Podstawą więzi nie są dla nich interesy, światopogląd czy jakiś zbiorowy cel, ale raczej wspólna opowieść o doktoranckim losie, osładzająca najbardziej frustrujące momenty pierwszego etapu naukowej kariery.

The PhD Movie jest taką właśnie narracją. Opowiada o perypetiach początkujących badaczy, o pracy, często ponad siły, na przemian o braku opieki starszych naukowców i trudnej do zniesienia zależności od nich. Film nie jest jednak gorzki, nie ma posmaku buntu. Jako filmowcy-amatorzy i twórcy komiksu, jako widzowie i komentatorzy akademickiego światka, doktoranci stali się – jak mówiła Jacyno – mistrzami w braniu w cudzysłów swej kondycji. Domyślną tonacją jest tu dystans i ironia. Owa ironia ma pochłonąć bardzo sprzeczne i trudne emocje: rozczarowanie, sporo nadziei, ale też poczucie niepewności, upokorzenia, jakiego się często doznaje ze strony profesorów.

Obserwację, iż doktoranci nader często żartują z siebie i ze swojego środowiska, potwierdziła Izabela Wagner, socjolożka od lat badająca naukowców w Europie i Stanach Zjednoczonych. Również według niej żarty pomagają oswoić się ze swą własną niełatwą sytuacją, która jest tym trudniejsza, że została wybrana dobrowolnie. Komentując sytuację amerykańskich doktorantów, Wagner mówiła z jednej strony o stresie, ostrej konkurencji i niskich wynagrodzeniach, a z drugiej – o pasji i przywiązaniu do pewnego stylu życia. Oni [doktoranci] sami o sobie mówią „tania siła robocza” albo „robotnicy”, wyjaśniała. Mimo to, nie porzucają studiów. Nikt na studia doktoranckie nie przychodzi dla pieniędzy. […] To przede wszystkim wielkie emocje, które towarzyszą pracy naukowej, powodują, że ci ludzie w to wsiąkają. Liczy się atmosfera pracy, wyjątkowość zajęcia dostępnego nielicznym oraz ten moment, w którym mówi się „Eureka!”, ten przebłysk, [który] jest niezwykle ekscytujący.

Doktoranci w Ameryce – zarówno filmowi, jak i ci wspomniani przez Wagner – o zawodzie i powołaniu do pracy naukowej myśleli w kategoriach, odpowiednio, mordęgi i pasji. Pokazana w filmie ewolucja młodego naukowca postępowała od idealisty przekonanego o wyższej użyteczności swojego zajęcia do zaprawionego w bojach „realisty” – pozbawionego złudzeń i ambicji, by w swojej karierze dostrzegać coś więcej niż swoją prywatną sprawę.

Podobieństw między sytuacją doktorantów w Polsce i w USA, jak się zdaje, przybywa. Także w Polsce konkurencja rośnie, a często naukowej samodzielności de facto nie towarzyszy samodzielność de jure. Mimo tych podobieństw doktorancka tożsamość nie nabrała u nas wyrazistego kształtu. Nawet dyskusji – zaplanowanej przecież jako dyskusja o doktorantach – nie udało się skupić na nich, a była to przecież znakomita okazja, by dać wyraz ewentualnym subkulturowym wartościom i przekonaniom. Dyskutowano bowiem o finansowaniu nauki, sprzecznych i wspólnych interesach jej dziedzin, kurczącej się autonomii uniwersytetu, o organizacji studiów, misji nauki, wreszcie o reformie szkolnictwa wyższego. Głosy z sali, które zdominowały ostatnią część spotkania wyrażały przede wszystim oburzenie na organizację systemu szkolnictwa wyższego i nauki. Tak dziarskich doktorantów jak filmowi, oswajających życiowe trudności żartem i wciągających je w orbitę prywatnego świata, w dyskusji nie było słychać. Trudno powiedzieć, czy dyskutanci mieli z tyłu głowy słynny wykład Maxa Webera, kiedy zamiast o indywidualnym spełnieniu postanawiali mówić o ekonomii, polityce czy organizacji pracy. Do sprawy podeszli jednak całkiem inaczej niż Jorge Cham i jego filmowa ekipa – na poważnie, na publicznie.

Linie podziału

Polscy doktoranci nie przypominają subkultury zapewne dlatego, że w żadnej mierze nie są jednorodną grupą. W zależności od afiliacji i dyscypliny naukowej, różni ich przebieg studiów i tryb pracy. Niektórzy mają stypendia, inni nie, jeszcze inni – płacą za studia. Jedni koncentrują całą swoją energię na pracy naukowej i dydaktycznej, żywiąc nadzieje na karierę naukową po doktoracie, inni od początku studiów wiedzą, że nie zostaną na uniwersytecie, a pracę nad doktoratem traktują jako hobby. Wielu żyje wzawieszeniu między tymi dwiema drogami – nie snują dalekosiężnych planów, bo wiązanie końca z końcem zbytnio ich angażuje, a niewielkie szanse na etat pozbawiają planowanie sensu. Doktoranci, krótko mówiąc, mają w swej doktoranckiej działalności różne cele, motywacje i interesy, a przy tym – nierówne szanse na pomyślne jej zakończenie.

Choć wcale tego nie planowaliśmy, największą część dyskusji pochłonęły konfrontacje pomiędzy „dwiema kulturami” akademickimi: humanistyką i dziedzinami matematyczno-przyrodniczymi. Ten zgrubny podział zdawał się wyznaczać granicę pomiędzy odmiennymi rytmami i metodami pracy, preferencjami co do sposobu jej oceny i różnymi wizjami „naukowości”. Trudno doprawdy o głębsze różnice. Jednak pojawiło się także wiele głosów podważających zasadność tego podziału. Obecnie wszystkie dziedziny podlegają tym samym mechanizmom instytucjonalnym: finansowane są z grantów, rozliczane na podstawie efektów pracy. Dlaczego więc podkreślamy różnice?

Małgorzata Jacyno zauważyła, że może to być wynikiem lekceważenia odmienności dyscyplin przez państwowe instytucje. Im bardziej się jej nie uwzględnia przy określaniu mechanizmów finansowania czy przy ocenie pracy naukowej, tym częściej poszczególne środowiska i kultury akademickie zaczynają wskazywać na swoją specyfikę. Jak bowiem mogą być oceniane wedle tych samych kryteriów, skoro ich wartość nie na tym samym się zasadza?

Kilkoro dyskutantów mówiło o konieczności uświadomienia sobie przez środowisko naukowe wspólnych wartości i interesów. To pierwszy krok do przezwyciężenia bierności środowiska w dotychczasowym procesie reform systemu nauki – podkreślali Izabela Wagner i Jacek Drozda, jeden z donośniejszych „głosów z sali”. Za taką wspólną wartość dyskutanci uznali autonomię uniwersytetu. Małgorzata Jacyno broniła uniwersytetu jako miejsca, w którym można  zadać pytania niemożliwe do postawienia gdziekolwiek indziej – pytania podważające status quo. Dlatego też niebezpieczne jest oczekiwanie od świata akademickiego wchodzenia, jak przewiduje retoryka reformy systemu nauki, w ścisłe relacje z „otoczeniem społeczno-gospodarczym” – oczekiwanie nieustannego dowodzenia ekonomicznej użyteczności nauki. To, co stanowi o specyfice działalności nauki, nie jest bowiem przekładalne na kategorie efektywności. Środowisko akademickie powinno prawa do „nieużyteczności” bronić.

O ile podział na linii nauki ścisłe versus nauki humanistyczne zelektryzował uczestników spotkania, podobnych kontrowersji nie wzbudziło pytanie o status uczelni. Wygląda na to, że powracająca niczym echo w debacie o szkolnictwie wyższym kwestia koegzystencji szkół publicznych i prywatnych, z różnymi jej implikacjami dla poziomu kształcenia czy równego dostępu do edukacji, na poziomie studiów III stopnia odgrywa marginalną rolę. Może nas to cieszyć jako wróżba zasypywania podziałów w środowisku akademickim – przynajmniej wśród przyszłych jego przedstawicieli.

Niektórzy pewnie poważnie się zastanawiają, kto decyduje się na robienie doktoratu na płatnych uczelniach. Dorota Kondiuch, reprezentująca doktorantów prywatnej Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, w dyskusji zwróciła uwagę na fakt mało znany szerszej publiczności: oferta stypendialna prywatnych uczelni bywa znacznie lepsza od warunków oferowanych przez szkoły publiczne. Nie jest to jednak jedyny powód, dla którego prywatne szkoły wygrywają niekiedy z publicznymi. Ich oferta naukowa, mimo że zwykle węższa od oferty państwowych gigantów, nie musi wcale być mniej atrakcyjna lub niższych lotów. W dyskusji wzięli udział również doktoranci ze szkół prywatnych, do których zawiodły ich właśnie naukowe poszukiwania. Podział na prywatne i publiczne zatarło podzielane przez wszystkich dyskutantów przekonanie, że takie właśnie poszukiwania powinny być motorem naukowej kariery.

Autorzy są doktorantami, uczestnikami inicjatywy Nowe Otwarcie Uniwersytetu.

Wkrótce więcej tekstów autorów związanych z NOU w specjalnej zakładce niniejszej strony.